Madera – TOP miejsca, restauracje i wskazówki

Rezerwując wakacje na Maderze, wiedziałem że to będzie idealne miejsce dla mnie. Osoby aktywne, miłujące piękno przyrody i dobre jedzenie, mogą wybierać się tutaj w ciemno. Informacji w języku polskim znajdziecie w sieci mnóstwo, łącznie z grupami na FB, często przekazującymi wiadomości szybciej i wiarygodniej, aniżeli miejscowe serwisy. Tworząc tę stronę chciałbym się trzymać zasady – nie piszę, jeśli spotkałem się z artykułem w pełni odzwierciedlającym moje spojrzenie i dokładność na dany temat. Madera jest jednak kierunkiem, dla którego robię wyjątek, bo po prostu zasługuje na moją skromną wzmiankę.

Punkt widokowy Veu da Noiva.

To, co w Maderze uwielbiam to dostępność wszystkich zakamarków, dzięki licznym szlakom pieszym i przede wszystkim istniejącym już od XV wieku lewadom, czyli sieciom kanałów wzdłuż których ciągną się wąskie ścieżki, idealnie dostosowane do ruchu turystycznego. Ta siatka jest tak gęsta, że pomimo ponad tygodniowego, intensywnego zwiedzania, mam wrażenie odwiedzenia maksymalnie 10 procent tego, co wyspa ma do zaoferowania.

Levada Nova – świetny przykład turystycznego wykorzystania lewady.

Na poniższej mapie oznaczyłem dla Ciebie wszystkie miejsca i szlaki, które opisuję w dalszej części tekstu. Dodatkowo znajdziesz na niej oznaczone parkingi i przystanki autobusowe, które ułatwią Ci zaplanowanie własnych wypadów.

MADERA – TOP MIEJSCA

Ogromny wpływ na odczucia z odwiedzonych miejsc ma pogoda i kąt padania promieni słonecznych. Właśnie dlatego Maderę warto odwiedzać wielokrotnie. Pewnie kiedy tam wrócę i zobaczę poniższe atrakcje ponownie, odczucia będą się różnić. Tymczasem moje TOP 5 miejsc na Maderze to:

5. Funchal – wybierając je jako bazę wypadową, kierowałem się raczej dostępnością komunikacji publicznej. Owszem, zaplanowałem odwiedzenie ogrodów Monte i Botanicznego, ale nie spodziewałem się takiego pozytywnego odbioru stolicy wyspy. Spektakularne widoki na klify Garajau, szlaki wzdłuż lewad zaczynające się niemal w centrum miasta, przepiękna architektura wśród zieleni jak na przykład hotel Ritz sąsiadujący z cudownym ogrodem. Oczywiście szeroki wybór restauracji i barów serwujących doskonałą ponchę. W czerwcu 2023 roku co weekend odbywała się wielka fiesta z niemal 20-minutowymi pokazami fajerwerków. Odkrywałem to miasto chodząc w przeciwnych kierunkach każdego dnia i wyjeżdżając miałem wrażenie, że skrywa przede mną jeszcze wiele cudownych zakamarków.

Funchal – widok z portu na klify Garajau
Funchal – Rua de Santa Maria i jedne z licznych tutaj udekorowanych drzwi

4. Półwysep Świętego Wawrzyńca (Sao Lourenco) + Miradouro da Ponta do Rosto – skalisty półwysep położony na północno-wschodnim krańcu wyspy, zachwyca formacjami skalnymi, w których co chwila moja wyobraźnia widziała twarze. Będąc tutaj nie zapomnij odwiedzić punktu widokowego Miradouro da Ponta do Rosto, jednego z najbardziej spektakularnych na wyspie. Jestem przekonany, że gdybym był na nim o wschodzie słońca, kiedy gra świateł jest tutaj podobno najciekawsza, to mógłby być moim numerem jeden.

Półwysep Świętego Wawrzyńca – śpiący/całujący goryl?
Półwysep Świętego Wawrzyńca – jedna z wielu „twarzy” w skale
Miradouro da Ponta do Rosto

3. Las Fanal – jakże odmienne miejsce w stosunku do skalistego wybrzeża i stromych górskich szczytów. Po dość długiej wspinaczce autem, natrafiasz na płaskowyż, którego część pokrywają poskręcane wiekiem drzewa. Okoliczne, łagodne zbocza są intensywnie zielone i bardziej przypominają Szkocję, aniżeli portugalską wyspę, tym bardziej że bardzo łatwo tutaj o spotkanie krów, chętnie pozujących do zdjęć i przyzwyczajonych do turystów. Nadal nie rozumiem pragnienia udania się w to miejsce tylko w czasie mgły – przez nią traci się możliwość podziwiania oceanu w tle wymienionych powyżej składników lokalnej przyrody. Wyjątkowa atrakcja, z której najbardziej zapadł mi w pamięć sielankowy widok krowy na tle drzew i oceanu.

Fanal – jedna z wielu napotkanych tutaj „szczęśliwych” krów.
Las Fanal
Fanal – kolejna modelka.

2. Szlaki górskie na Pico Grande i Pico do Arieiro – Różnią się od siebie dostępnością i trudnością, lecz oba zapewniają spektakularne widoki. Na szczyt Pico do Arieiro wjedziesz samochodem i w zasadzie kilkunastominutowy spacer po świetnie przygotowanym szlaku dzieli Cię od zachwycającego punktu widokowego Miradouro do Ninho da Manta. Na Pico Grande z kolei dostałem się od strony Doliny Zakonnic, a konkretnie z miejscowości Faja Escura, po ponad 4,5 km. spacerze i pokonaniu ponad 1100 m. wzniesień. Aby wspiąć się na kamienisty wierzchołek Pico Grande trzeba przejść krótki, niemal pionowy fragment trzymając się liny, jednak początkowy lęk rekompensuje 360-stopniowa panorama z samego serca Madery.

Pico do Arieiro – początkowy fragment szlaku PR1
Pico do Arieiro – w którą stronę nie spojrzysz, widok zniewala.
Miradouro do Ninho da Manta
Pico Grande – widok ze szczytu…
(Pico Grande)…na który trzeba dostać się dzięki tej linie – warto!

1. Achadas da Cruz – początkowo chciałem odpuścić to miejsce wiedząc, że jedna z najbardziej stromych kolejek w Europie będzie już nieczynna. Ciekawość zobaczenia drugiego krańca wyspy była jednak silniejsza. Będąc tam ok. godz. 19, trafiłem na idealne oświetlenie i już na samej górze oniemiałem. Położone u stóp klifu zabudowania były malutkie niczym mrówki. Ponieważ Pan obsługujący kolejkę sprowadzał ludzi z dołu, mogłem im pozazdrościć przejażdżki i chociaż cyknąć kilka fotek wagoników. Oczywiście nie odpuściłem i zapytałem, czy istnieje szansa zjechania na dół. Dostałem grzeczną odmowę, jednak po kilku minutach Pan spojrzał na dół przez lornetkę, policzył stojące na parkingu samochody i najwidoczniej nie widząc nadziei na szybki powrót ich właścicieli, machnął zachęcająco ręką – udało się!
15 minut na dole, bez choćby człowieka w zasięgu wzroku, z krystalicznie czystym powietrzem i idealnie oświetlonymi klifami to mój numer jeden, jeśli chodzi o krajobraz na tym wyjeździe. Magia kolorów od intensywnej zieleni, czekolady po błękit oceanu i głośny szum fal, groźnie uderzających w wybrzeże. Ponadto wodospad spadający do oceanu w tle…i pomyśleć, że miałem tam nie dotrzeć.

Achadas da Cruz – spojrzenie w dół.
Achadas da Cruz – wagonik kolejki.
Achadas da Cruz – spojrzenie w kierunku wodospadu
Achadas da Cruz – wspaniała gama kolorów.

MADERA – POLECANE RESTAURACJE I BARY

  • Bar Seven Seas (Camara do Lobos) – Wypiłem w tym miejscu pierwszą i najlepszą nikitę podczas pobytu. To mix lodów waniliowych i anansa, w wersji alkoholowej wzmocniony winem i piwem. W Seven Seas dodatkowo uzupełniony marakują. Coś pysznego! Niestety w kilku kolejnych miejscach trunek niczym nie przypominał wypitego tutaj ideału.

  • Rei da Poncha / Bar Caracas (Funchal) – Z kolei najlepszą ponchę (mocny rum z sokiem owocowym, dosładzany miodem lub cukrem trzcinowym) wypiłem podczas koncertu w Funchal. Gdybym jednak miał Ci polecić stałe miejscówki, to w Rei da Poncha jest turystycznie i smacznie z dużym wyborem smaków, natomiast w Bar Caracas bardziej lokalnie i Pan za barem przygotowuje trunek na Twoich oczach wyłącznie o tradycyjnym, cytrynowym smaku.
Poncha w kilku odmianach – tutaj akurat w barze Venda Velha (też warto wstąpić)
  • Tradicional Restaurant (Funchal) – jeśli mieszkasz w turystycznej części Funchal, warto wstąpić tutaj na pięknie podane i świeże ryby. Do tego bardzo serdeczna obsługa i bogata karta win.
Tradicional Restaurant (Funchal) – na talerzu pyszny dorsz w autorskim sosie z owoców morza.
  • O Visconde (Funchal) – Smaczna kuchnia z dodatkami niemal „jak u mamy” (sos, ziemniaczki). Jeśli weźmiecie Lapas to koniecznie z pieczywem, które przyda Wam się do wybrania ostatniej kropelki wybornego sosu, jakim są okraszane. U mnie plus za lokalne piwa kraftowe.

  • A Tendinha (Funchal) – Och…dlaczego dotarłem tam w ostatni dzień? Idealne miejsce na tani, ale jakże pyszny lunch! Lokalne pieczywo bola de caco z espadą, sałatą i pomidorkiem marzy mi się codziennie. Zupą dnia, okazała się rybna, z kawałkami dorsza – była zdecydowanie najlepszą, jakiej spróbowałem podczas pobytu na wyspie, a jej talerz kosztował 2,3€.
A Tendinha – krewetki z pysznym sosem.
A Tendinha – zerknijcie na menu w tle!
  • Talho (Seixal) – A co powiesz na wizytę w sklepie mięsnym, gdzie za ladą leżą surowe szaszłyki, które po zakupie sprzedawca obtacza w mieszance prostych przypraw i wręcza do samodzielnego grillowania? W rezultacie dostajesz wyborne mięso, smakujące jeszcze lepiej z pięknym widokiem na ocean. Niech Cię nie odstraszają plastikowe krzesła i niepozorny widok z zewnątrz!
Talho (Seixal) – za chwilę sprzedawca obtoczy ten szaszłyk w przyprawach i wręczy do ręki.
Talho (Seixal) – po kilkunastu minutach zjesz przepyszne mięsko!
  • Taberna do Petisco (Santa Cruz) – jako że jestem typowym foodi, pojechałem do Santa Cruz tylko dla tego miejsca z polecenia mojej koleżanki, o podobnych upodobaniach kulinarnych. Na pewno jest to strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o owoce morza – wszystko świeże i smaczne, choć bułka z espadą bardziej mi smakowała w A Tendinha 🙂 Na deser polecam capucciono podawane tutaj z dużą ilością bitej śmietany.
Taberna do Petisco (Santa Cruz) – kanapka z ośmiornicą.
Taberna do Petisco (Santa Cruz) – capuccino z wielką porcją bitej śmietany.
  • Snack Bar Flor da Selva (Ribeiro Frio) – tuż przy końcu Levada dos Balcones, znajduje się urocza chatka, przypominająca nieco schronisko górskie, w którym mieści się kominek i co najważniejsze stoliki z bajecznym widokiem na okolicę. Polecony przez obsługę pstrąg był dobry, tradycyjna zupa z chlebem też. Jednak to nie ten poziom, co w wymienionych powyżej miejscach. Mimo wszystko, widok rekompensuje wszelkie braki w smaku!
Snack Bar Flor da Selva (Ribeiro Frio) – widok z restauracji
Snack Bar Flor da Selva (Ribeiro Frio) – tradycyjna zupa

MADERA – WSKAZÓWKI

  • Nie oszczędzaj na samochodzie – jeśli chcesz wypożyczyć auto i nie czujesz się pewnie za kierownicą, to wybierz automat. Dzięki temu będziesz mógł skupić się na kierowaniu, zamiast nerwowym ruszaniu pod górę – bo nawet jeśli zaplanujesz przejazdy głównymi drogami, to w Funchal nawigacja może poprowadzić Cię przez ulice o nachyleniu godnym alpejskich czarnych tras zjazdowych. My właśnie w Funchal, tuż przy zamówionej kwaterze, mieliśmy najbardziej stromy fragment drogi spotkanej na Maderze. Nie zapominaj też o pełnym ubezpieczeniu – o drobne obtarcia nietrudno, pomimo tego że stan dróg na wyspie jest naprawdę bardzo dobry.

  • Mając w planach zwiedzanie Funchal, sprawdź czy w porcie nie zatrzymał się tego dnia wielki statek wycieczkowy. Jeśli tak, miej na uwadze większe kolejki do najpopularniejszych atrakcji i większości restauracji. Tylko z opowieści wiem, że cumują tam czasem równocześnie 3-4 takie morskie miasteczka i nie wyobrażam sobie wówczas chodzenia po tym uroczym mieście. Dla przykładu podczas mojego pobytu zakotwiczył jeden i przełożyło się to na ok. 1,5 godz. kolejkę do zjazdu na sankach z góry Monte.
Funchal – jeśli widzisz zacumowany wycieczkowiec to uciekaj w głąb wyspy i lepiej wypożycz automat! 🙂
  • Wybierając zwiedzanie Madery autobusem, znajdź nocleg w Funchal, najlepiej jak najbliżej dolnej stacji kolejki (Telefericos do Funchal). Wszystkich czterech przewoźników ma w pobliżu swoje bazy i dobrze planując wyjazd, jesteś w stanie dotrzeć do większości miejsc na wyspie.

  • Korzystaj z aplikacji Bolt – zwłaszcza w 4 osobowym gronie, dojazd Boltem w obrębie Funchal może wyjść taniej od przejazdu autobusem. To kolejny argument, aby Twoją bazą noclegową była stolica. Im dalej od Funchal, tym trudniej „złapać bolta”.

  • Aplikacja too good to go działa także na Maderze. Wziąłem tylko raz paczkę z piekarni Petit Fours Patisserie i w cenie 3€ dostałem ogromną torbę z pieczywem – po zamrożeniu, już nie musiałem go później kupować.

  • Zaskoczyło mnie, że restauracje zamykają się ok. 21-22. Nastawiałem się, że „południowcy” swoje posiłki spożywają ok. 23 – być może tak jest, ale nie w Funchal 🙂 Jeśli zatem chcesz zjeść dobrą kolację, warto nie czekać na ostatnią chwilę i max. o 20 polować na wolne stoliki lub zarezerwować je telefonicznie.

  • Bądź przygotowany na zmiany temperatur – to chyba podstawa o której przeczytacie wszędzie, ale podkreślam bo mowa często o odczuwalnych kilkunastu stopniach.

  • Jadąc do Fanal uważaj na krowy, które lubią leżeć na drodze – w połączeniu z często występującą w tym miejscu mgłą, trzeba zachować ostrożność.
Droga do Fanal

Podsumowując, bardzo mi się podobała na Maderze dostępność pięknych krajobrazów dla każdego – nie musisz mieć żelaznej kondycji, aby nacieszyć oczy górskimi pejzażami. Jadąc samochodem wzdłuż wybrzeża, niemal co chwilę natrafiasz na punkt widokowy. Jednocześnie jest mnóstwo wymagających i mniej popularnych szlaków, aby odizolować się od tłumu turystów i kilometrami wędrować samotnie. Cieszę się, że na tę wyspę trafiłem stosunkowo na późnym etapie moich wojaży, gdyż będę należeć do grona osób, które po kilka razy w tygodniu sprawdzają dostępność biletów lotniczych do Funchal.

Miradouro do Guindaste – jeden z wielu punktów widokowych na wyspie.
Lewada do Caldeirao Verde (PR9) – tam też jest ładnie 🙂
Madera to mój zdecydowany TOP!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *