Długo czekał na mnie ten zakątek Polski. W wyobraźni zawsze miałem szlaki biegnące grzbietami pasma górskiego z mieniącymi się na złoto kolorami drzew w około. Końcówka sierpnia 2023 nie przyniosła tych spektakularnych barw, jednak pozwoliła na długie wędrówki, a nawet schłodzenie nóg w rzece po intensywnych przechadzkach.

Zatrzymałem się w miejscowości Bereżki, wzdłuż której płynie Wołosatka i blisko stąd na ścieżki prowadzące na połoniny. To miejsce w którym czas płynie niespiesznie i można poczuć ducha Bieszczad.

Bieszczady to wymarzone miejsce na piesze wypady. Ścieżki turystyczne są bardzo dobrze oznakowane, często łączą się w taki sposób, że można zaplanować pętle i dojechać na ich początek własnym samochodem.
BIESZCZADY – POLECANE TRASY PIESZE
Szlak niebieski z Ustrzyk Górnych na Wielką Rawkę – szlak żółty do Małej Rawki – zejście szlakiem zielonym na Przełęcz Wyżniańską (dystans ok. 10,5 km.).
Dość strome podejście wynagradza spektakularny widok na obie połoniny, o których napiszę w dalszej części tego artykułu. Jednak mi najbardziej zapadło w pamieć spojrzenie w drugą stronę i napotkania morza zielonych, górskich szczytów i lasów. W słowacko-ukraińskiej części nie mogłem dostrzec choćby małej wioski, co uzmysłowiło mi z jak dziką przyrodą mam tutaj do czynienia.


Warto wspomnieć, że w pobliżu znajduje się trójstyk granic, o który można rozszerzyć tę trasę. Popularność Bieszczad czasami nie pozwala na uświadomienie sobie, że w okół pełno jest niedźwiedzich gawr, a najbliższe sieciowe sklepy zostały daleko na północy. Odcinek od Małej Rawki do Przełęczy Wyżniańskiej miał przy samym końcu o tej porze roku miłą niespodziankę w postaci snopków siana, pięknie komponujących się w kadrze z będącymi na wyciągnięcie reki połoninami.


Muczne – Bukowe Berdo – Tarnica – Halicz – Przełęcz Bukowska – Wołosate (dystans ok. 25 km.)
Moje pierwsze zetknięcie z Bieszczadami wywołało potrzebę dotarcia do jak największej ilości miejsc i upustu nagromadzonej przed wyjazdem energii. Pierwsze wrażenie to nieco gliniaste podłoże, po deszczu dość grząskie i mogące przysporzyć trudności niedoświadczonym turystom. Trzeba trochę wysiłku, aby dotrzeć na łatwe trasy biegnące szczytami. Pomimo prognozowanej słonecznej pogody, na skrzyżowaniu szlaków żółtego i niebieskiego czekały na mnie gęste chmury przesłaniające większą część krajobrazu. Dopiero podczas zbliżania się do Bukowego Berda obłoki rozwiał wiatr i poznałem bieszczadzką magię.


Zejście w kierunku Tarnicy przywołało na myśl hasającego po Szkocji Mela Gibsona w filmie Braveheart – ta sama zieleń i brak turystów ;). Punkt łączący szlaki przed wejściem na Tarnicę to już jednak gęsty tłum pragnących zdobyć najwyższy szczyt tego pasma. Zdobyłem i ja, ale ciężko o pozytywny odbiór piękna krajobrazu wśród takiego zgiełku. Stąd pomysł, aby zamiast zejścia wraz z wszystkimi do Ustrzyk Górnych, rozciągnąć wędrówkę o Halicz, Rozsypaniec i dotknięcie ukraińskiej granicy na Przełęczy Bukowskiej. Dostałem to, czego oczekiwałem – spokój, solidny dystans do pokonania i niekończący się widok na góry.




Połonina Wetlińska – fragment czerwonego szlaku z Hasiakowej Skały do Przełęczy Mieczysława Orłowicza (dystans ok. 5,5 km. (z wejściem i zejściem ok. 12 km.)).
To droga z mojej wyobraźni, biegnąca odsłoniętymi szczytami z panoramicznym widokiem. Co chwilę na niej przystawałem i wpatrywałem się w rozległy horyzont, który zmieniał kolory z każdą godziną marszu. Ciężko o podobne doświadczenia w Karkonoszach, gdzie z Głównego Szlaku Sudeckiego tylko fragmentami ma się podobne odczucia przebywania w samym środku otwartej przestrzeni. Planując spacer dostosuj kierunek marszu do pory – lepiej iść mając słońce nad sobą lub za plecami. Wówczas będziesz mógł się skupić na podziwianiu widoków.


5,5 kilometrowy dystans pokonuje się bez męczących podejść, natomiast dostanie się na Połoninę wymaga podstawowej kondycji. Zaczynając marsz z okolic Brzegów Górnych, do wyboru masz 3 szlaki biegnące ku górze. Ja wybrałem czerwony, kontynuując mój spacer z Połoniny Caryńskiej (równie piękna i warta uwagi, jeśli jednak miałbym do wyboru jedną z nich, stawiam na Wetlińską). Punktem łączącym wszystkie z nich jest schronisko PTTK Chatka Puchatka, w którym warto krótko odpocząć. Spacer szczytami wymaga nieco koncentracji, gdyż często pod nogami pojawiają się nierówne kamienie, jednak przejście tej trasy to czysta przyjemność do polecenia każdemu.


BIESZCZADY – POLECANE RESTAURACJE
Bardzo pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie jakość posiłków serwowanych w odwiedzonych restauracjach. Jak zwykle bazowałem na miejscach z dobrymi opiniami, jednak oba z poniżej opisanych, znacznie przerosły oczekiwania co do wielkości porcji. Zapamiętam przede wszystkim powszechność w menu dziczyzny i uwielbianej przeze mnie jagnięciny. Przyjazd w najpopularniejszych obiadowych godzinach może wiązać się z koniecznością oczekiwania na stolki w długiej kolejce, jednak te dwa miejsca są warte „odstania”.
CHATA WĘDROWCA (Wetlina 113)
Tuż po zejściu żółtym szlakiem z Połoniny Wetlińskiej, wybór padł na miejsce z kultowymi naleśnikami z jagodami. Nazwa jest nieco myląca, gdyż ciasto bardziej przypomina zdeformowanego racucha i jest do niego podobne w smaku. W wersji „gigant” tym daniem spokojnie mogą najeść się dwie osoby.

Aczkolwiek warto popróbować też dań wytrawnych, co udało mi się dzięki „podziałowi” talerza z towarzyszami mojej podróży – w przeciwnym wypadku jedna porcja byłaby dla mnie zbyt syta. Naleśniki z baraniną przypominają już tradycyjne w moim odczuciu placki i zawierają pyszny gulaszowy farsz. Z kolei smażony ser nie rozpływał się jak tradycyjny edam znany mi z Czech, ale miał puszystą konsystencję i wyborny smak. Doytywałem czy to nie jest ser z innego rodzaju mleka niż krowie, jednak to od naszej swojskiej mućki pochodził ten rarytas. Klimat tego miejsca dopełnia serdeczna obsługa, wystrój swojskiej chaty z zakamarkami niczym w babcinej piwniczce i piękny widok na góry.


PAWEŁ NIE CAŁKIEM ŚWIĘTY (Smerek 67)
Pokaźnych rozmiarów chata z dużym ogródkiem to obowiązkowy adres dla ceniących sobie duże porcje i zachowaną dobrą jakością posiłków. Mój gulasz z jelenia został podany w solidnym kociołku z dużymi kawałkami rozpływającego się w ustach mięsa i był naprawdę pyszny. Jeśli miałbym ocenić wagę zawartości naczynia, to wyszłoby tego z kilogram, ale to pewnie zasługa sposobu podania. Niemniej jest to solidne doładowanie kalorii po całodniowych wędrówkach bieszczadzkimi szlakami.

Świetnym uzupełnieniem menu są regionalne piwa i mocniejsze trunki oraz bogaty wybór ciast i deserów. Ja wybrałem znakomity sorbet kawowy, którego rozmar spokojnie pozwala na zaspokojenie apetytu na słodkie dwóm osobom.

BIESZCZADY – WSKAZÓWKI
- Zabierz ze sobą zapasy wody i jedzenia – liczba schronisk nie jest tak duża, jak np. w Karkonoszach i możesz przez cały dzień nie znaleźć miejsc, w których zaspokoisz swój głód i pragnienie.
- Idąc połoninami w słoneczny dzień, cieszysz się spektakularnymi widokami, jednak szybko zdajesz też sprawę, że brakuje na nich cienia. Nakrycie głowy i dobry filtr UV to podstawa w Bieszczadach.

- Rozmawiaj z innymi – ludzie mieszkający w tych okolicach mają często do opowiedzenia wiele historii, które przywołują ducha miejsca jeszcze nie odkrytego przez masowego turystę. Dla mnie niezwykłe były opowieści o lokalnej faunie – co prawda symbolem parku jest Ryś, ale o wiele łatwiej napotkać wilki i niedźwiedzie. Osobie z zachodniej części kraju, mieszkającej na zalesionych terenach, informacje o wzroście populacji tych pierwszych może nie wydają się fantastyką, za to największe żyjące drapieżniki w Polsce działają na wyobraźnię.

- Zejście ze szlaków może naprawdę być niebezpieczne – patrz punkt powyżej! Przeczytałem kilka historii o ostatnich atakach niedźwiedzi i wspólnym mianownikiem było zdanie „zszedłem ze szlaku, aby pozbierać grzyby…”
- Warto czasem spojrzeć pod nogi – zauważywszy świeży ślady łap niedźwiedzia, zdecydowałbym się jednak na pójście w przeciwnym kierunku. Oczywiście misie nie lubią hałasu i tłum ludzi powinien je skutecznie odstraszyć, jednak jeśli wychodzisz na mało uczęszczane szlaki lub wybierasz te popularne w godzinach niewielkiego ruchu, zachowaj czujność.
- W chwili pisania artykułu zabronione jest wprowadzanie psów na szlaki turystyczne w Bieszczadach (poza kilkoma odcinkami i tymi prowadzącymi wzdłuż dróg publicznych). Niestety czworonogi nie są tu mile widziane i lepiej oddać je pod opiekę na czas odkrywania tego regionu Polski.

- Przy wejściach na najpopularniejsze szlaki stoją busy i to nimi najwygodniej przemieszczać się pomiędzy miejscowościami, jeśli zdecydujesz się na planowanie trasy bez własnego samochodu. Koszt przejazdu można spróbować negocjować i zazwyczaj mieści się on w przedziale 20-30 zł/os. w obrębie Ustrzyki Górne – Smerek/Muczne. Dobrze jest mieć ze sobą numer kontaktowy do kogoś, kto będzie w stanie po nas podjechać w razie zejścia ze szlaku po zachodzie słońca. O taki najlepiej zapytać gospodarza miejsca noclegowego w którym się zatrzymasz.
Pomimo znacznego wzrostu liczby turystów, w Bieszczadach nadal można odkryć niezadeptane miejsca, gdzie to przyroda ma pierwszeństwo przed człowiekiem. To dla niej warto tu wracać i napawać się zachwycającymi widokami. A jeśli nawet nie jesteś miłośnikiem pieszych wędrówek to docenisz lokalną kuchnię oraz aurę miejsca odseparowanego i jakże odmiennego od reszty Polski.

